– W porządku. Przekomarzam się. Ale jeśli chcesz mojego zapachu, jestem tuż obok. – Uśmiecha się do mnie, pokazując wszystkie swoje perłowo białe zęby, a ja przewracam oczami.
– Skoro tu jesteś, równie dobrze możesz skorzystać z więzi, Vicky. Z pewnością nie będę narzekał, jeśli zechcesz się mną nawąchać – droczy się, po czym chichocze. Klepie się po klatce piersiowej, a ja patrzę na niego, wodzą
















