Wiem o tym, znając życia, które są stawką, jeśli zrobię scenę. Alfa Sebastian chwyta moje biodra. Strząsam jego dłonie i rozglądam się za Chloe. Tylko po to, by znaleźć ją owiniętą wokół jakiegoś mężczyzny, gdy obściskują się na środku parkietu.
– Twoja przyjaciółka jest trochę zajęta moim Betą – mruczy, wtulając twarz w moją szyję.
– Złaź ze mnie! – rzucam ostro, a on mnie obraca, przyciskając swoją klatkę piersiową do moich pleców. Jego oddech omiata moją szyję, a ja wciągam powietrze, powstrzymując jęk, gdy iskry przebiegają po mojej skórze, kiedy przyciska zęby do mojej szyi, chwytając dłońmi moje biodra i przytrzymując mnie przy sobie.
– Nie kusić mnie, bo naznaczę cię tu, gdzie stoisz, jeśli zrobisz scenę – mruczy, a ja czuję, jak jego usta poruszają się po mojej skórze, rozgrzewając się pod jego dotykiem.
– A teraz bądź grzeczna. Miałem inne zamiary, będąc tu dzisiejszej nocy, a znalezienie mojej przeznaczonej do nich nie należało, jednak mój wilk nalega, by cię zatrzymać. Więc pójdziesz dobrowolnie, albo wrzucę cię sobie na ramię i wyniosę – warczy.
Dreszcz przebiega mi po kręgosłupie, a jego uścisk na moich biodrach się zacieśnia, podczas gdy Lyra, moja napalona latawica z wilczycy, namawia mnie, bym zrobiła to, co mówi.
– To jak będzie? Mam cię wynieść wierzgającą i krzyczącą?
Odwracam się w jego uścisku, by spojrzeć mu w twarz.
Po reprymendzie, jaką otrzymałam dzisiaj od ojca, musiałam spalić trochę tej wściekłości wrzącej w moich żyłach, więc co by to miało za znaczenie, gdybym zabawiła się z Alfą? Jutro po prostu bym go odrzuciła i skończyła z nim, a nikt tutaj nie musiałby umrzeć dlatego, że mu odmówiłam.
Nikt nie musi wiedzieć, a wbrew zdrowemu rozsądkowi, bardziej chcę się odegrać na moim ojcu, niż uciec od tego mężczyzny. Zmarnowałam całe życie, trenując do pozycji, która nigdy nie będzie moja. Zatem jaki jest lepszy sposób na powiedzenie „pieprz się”, niż przespanie się z jego najpoważniejszym rywalem?
– Nie zrobisz niczego takiego. On jest nasz – warczy Lyra w mojej głowie na samą myśl o tym, że go odrzucę.
Alfa Sebastian pochyla się ku mnie, a ja zamiast się wzdrygnąć, rozkoszuję się iskrami, które przebiegają po mojej skórze, owijając ramiona wokół jego szyi i przytulając się do niego mocniej.
– Wiedziałem, że nie oprzesz się temu przyciąganiu – mruczy, przybliżając twarz.
Jego wargi muskają moje, a na sekundę przytłacza mnie jego zapach; całe moje ciało się napina, gdy przyciąga mnie do siebie, a jego język wnika między moje wargi, gdy ociera się o mnie. Czas się zatrzymuje, a ja walczę z chęcią przyciągnięcia go z powrotem do siebie, kiedy w końcu się odsuwa.
Głupia więź! – przeklinam w duchu.
– Zmykajmy stąd – mówi, ściskając mnie za tyłek.
Jego palce wsuwają się pod rąbek krótkiej sukienki, którą mam na sobie. Jest tak krótka, że mój ojciec zakrztusiłby się śliną, gdyby zobaczył ten skandaliczny strój. Chwytam jego dłoń, odsuwając ją od moich pośladków, zanim jego palce powędrują dalej, i trzymam go za rękę; na tę myśl jego oczy niebezpiecznie błyskają kolorem jego wilka.
– Chodź więc, mam pokój na piętrze – mówi mi, a ja przygryzam wargę, jednak pragnienie, by podążać za moim przeznaczonym, bez względu na to, jak bardzo wiem, że powinnam uciekać od tego człowieka, jest zbyt obezwładniające. Moja wilczyca go pragnie, nawet jeśli ja nie. Jej głód przeznaczonego ponagla mnie, bym szła za nim.
Jest oszalała i dzika z potrzeby uznania go za swojego i naznaczenia go. Głośno skomle w mojej głowie i próbuje przejąć kontrolę. Moja skóra swędzi z powodu jej potrzeby uwolnienia się, i wydaje się, że on walczy z własnym wilkiem, ponieważ w chwili, gdy wchodzimy do windy i drzwi się zamykają, jego dłonie lądują na mnie.
Alfa Sebastian popycha mnie na chłodną, metalową ścianę, a jego usta miażdżą moje z twardym, wygłodniałym pocałunkiem. Z moich ust wyrywa się zdyszany jęk, gdy jego język wślizguje się między moje wargi, smakując każdy centymetr moich ust, jakby próbował mnie posiąść.
Jego palce plączą się w moich włosach, ciągnąc je mocno, wymuszając odchylenie mojej głowy do tyłu, podczas gdy jego wargi podszczypują i liżą w dół mojej szyi; jego kły muskają moją skórę, sprawiając, że mrowi z gorąca, po czym zatrzymuje się u nasady mojej szyi. Ssie miejsce, w którym powinien znaleźć się jego znak.
– Sebastian – wzdycham, a mój głos przypomina raczej płaczliwy jęk niż żądanie, by nie zatapiał zębów w moim delikatnym ciele.
Ignoruje mnie, przesuwając językiem po tym miejscu, a ja chwytam go za włosy, odciągając jego twarz, by ujrzeć ciemne, demoniczne, zimne oczy jego wilka, które wpatrują się we mnie.
Sebastian uśmiecha się półgębkiem, jego język wysuwa się spomiędzy idealnych zębów, gdy jego oczy wracają do swojego normalnego, świecącego, srebrnego koloru. Uśmiecha się uwodzicielsko, pochylając się bliżej i przyciskając całe swoje ciało do mojego.
– Nie możesz mnie naznaczyć – szepczę, próbując powstrzymać moją wilczycę przed wyjściem na zewnątrz. Ona tego nie kupuje. Lyra pragnie swojego przeznaczonego i nie obchodzi jej, kim on jest; z pewnością nie obchodzi jej, że ojciec nas zabije za taką zdradę.
Sebastian warczy. – Nie boję się twojego ojca, Victorio. Zgłoszę do ciebie prawa. Jesteś moja – mruczy, dociskając się bliżej, dopóki między nami nie ma już wolnej przestrzeni, nie pozostawiając mi miejsca na ucieczkę.
Jego dłoń przesuwa się z mojego biodra na gardło. Jego palce chwytają moją szczękę, odwracając moją twarz na bok. Przesuwa językiem po mojej skórze.
– Będziesz moja i tylko moja – szepcze, podgryzając moją szyję. – Moja pod każdym względem. Nikt nie odważy się mi cię odebrać, nawet twój ojciec. A jeśli spróbują, zabiję ich.
Jednak mówienie mu „nie” na nic by się zdało. Wyraźnie nie dba o to, kim jest mój ojciec, a ja wiem, że moja wilczyca na to pozwoli. Więc zamiast tego przesuwam dłońmi po jego szerokiej klatce piersiowej pod koszulą. Zachwycam się w dotyku twardymi liniami mięśni, które śledzą moje opuszki palców. On mruczy, liżąc moją skórę, a ja modlę się, żeby winda się pospieszyła. Moja modlitwa zostaje wysłuchana, gdy winda dzwoni i drzwi się otwierają.
Sebastian jęczy z irytacją, patrząc na drzwi, zanim ponownie patrzy na mnie, a jego oczy błyszczą złośliwie, gdy wyciąga mnie w stronę swojego pokoju hotelowego.
















