Kończę się przebierać, kradnąc jego ubrania, po czym podchodzę do lustra, żeby upewnić się, że mojej gigantycznej pieluchy nie widać. Czuję się, jakbym chodziła jak kowboj, który przez trzy dni jechał na oklep po skalistych górach.
"Widzisz, wcale nie widać. Zdenerwowałaś się o nic" – mówi Sebastian, a ja zerkam na niego, widząc, że Kael w końcu zaakceptował butelkę. Bane opiera się o jego nogi, j
















