Sebastian milczy przez resztę drogi powrotnej do domu stada. Nie wiedziałam, co powiedzieć, ani nawet co myśleć o tym, co mi przekazał, bo to dawało mi tylko kolejne powody do zmartwień. Zwłaszcza ze świadomością, że to mógł być dosłownie każdy. A jednak widziałam, że Sebastian mówił poważnie, nie żartował, i czułam, że jego też to przerażało.
– Nie chcę, żebyś ty i chłopcy przebywali na tym rancz
















