Mój ojciec warczy i bierze na niego zamach. Sebastian rusza się jednak szybciej, przewidując cios, i uderza go ponownie. Chwyta koszulę mojego ojca, szarpie go ku sobie i uderza z byka. Donośne trzaśnięcie zderzających się głów sprawia, że bolą mnie zęby, gdy ojciec pada na ziemię jak worek kartofli. Cane wybucha śmiechem, przez co na niego patrzę. Unosi szklankę i kiwa głową.
– Cóż, chyba twój p
















