Victoria
Leo krzyczy i uderza w szyby, a jednak z trudem przychodzi nam utrzymanie wzroku na naszych przeciwnikach, gdy przebijamy się przez werandę i wpadamy na rosnącą poniżej rabatę.
Mój ojciec nie gra uczciwie. Nie dość, że stoi z boku i patrzy, jak jego wojownicy próbują rozerwać nas na strzępy, to jeszcze dołącza do walki, gdy Lyra powala już dwóch z nich. Zęby i pazury wbijają się w nas.
















