Kiedy wchodzimy do kuchni, Julian ma zamiar coś powiedzieć, ale nagle słyszymy pikanie ciężarówki dostawczej. Przeklina pod nosem i podchodzi do mnie.
– Nie będziesz rozmawiać z Sondrą ani Lloydem, kiedy mnie nie będzie, i nie zbliżysz się do nich – mówi, używając na mnie swoich wampirzych uroków, po czym wybiega, by przyjąć dostawę.
– Co my zrobimy, Victorio? Nie zniosę tego dużo dłużej – skomle
















