– Zobaczymy się w poniedziałek – mówi matka.
– Nie zostaję w mieście – przypominam jej.
– Zostajesz, skarbie. Po prostu nie chcesz się do tego przyznać – rzuca, odchodząc, zanim zdążę odpowiedzieć. Przeszywając wzrokiem jej oddalającą się sylwetkę, odpalam samochód.
Podróż do miasta trwa dwa razy dłużej, bo próbuję opóźnić to, co nieuniknione. Zanim docieram do domu stada Sebastiana, on już stoi p
















