Victoria zatrzymuje się, zamyślona, po czym kręci głową. – Jaką? Nie mam ci nic do zaoferowania, Sebastianie – mówi. – Przywiozę ich, żebyś mógł się z nimi zobaczyć, obiecuję. Proszę, po prostu pozwól mi wrócić do nich do domu.
Rozpacz w jej głosie sprawia, że żołądek podchodzi mi do gardła.
– Powiedz mi, gdzie są. – Wskazuję na jej jedzenie leżące na stoliku kawowym, a ona wzdycha, podchodząc i s
















