Trzy tygodnie później
Sebastian
Kael niemal całkowicie mnie opuścił. Od wieków nie czułem jego obecności. To prawie tak, jakbym nie miał już wilka, a co gorsza, nie mamy żadnych tropów w sprawie Victorii. Absolutnie żadnych.
– Przyszła do ciebie paczka – mówi Elias, rzucając pudełko na moje biurko.
Biorę paczkę i obracam w palcach cienki karton. Wygląda trochę jak koperta, w którą można by włożyć
















