Genevieve
„Zaopiekuj się dziećmi, Martho” – powiedziałam, zbierając włosy i wiążąc je w niedbały koczek. Kilka kosmyków wysunęło się i opadło mi na kark.
„Oczywiście, że tak” – powiedziała z lekkim uśmiechem. Następnie jej spojrzenie stwardniało. „Wszystko w porządku? Nie spodobał mi się ten kretyn, który przyszedł ci grozić”.
Imię Sebastiana zgrzytnęło we mnie. Nienawidziłam go, a na wspomnienie
















