Trzecioosobowa perspektywa
Nie miałem już siły nawet unieść głowy. Mój oddech przeciskał się do i z płuc z dźwiękiem papieru ściernego. Obraz przed moimi oczami wciąż przechylał się na boki, a potem wracał do pionu. Każdy mięsień mojego ciała wył z bólu.
Wilki Rossiego szarpały mnie przez całą noc – to była kara za porażkę. Moje ciało było mapą śladów po pazurach i siniaków, a krew zasychała na mo
















