Declan
W chwili, gdy wszedłem do lochów, uderzył we mnie smród spalonego srebrem ciała. Freddy leżał osunięty pod ścianą. Był ledwie rozpoznawalny. Jego skóra była pokryta pęcherzami i zwęglona wszędzie tam, gdzie dotykały go srebrne łańcuchy. Z ust sączyła mu się krew, a każdy oddech rzęził, jakby płuca zapadały się same w sobie.
Muszę przyznać, że jego stan sprawił, iż poczułem się dobrze. Jak ś
















