Z perspektywy Declana
Genevieve wciąż uśmiechała się w moich ramionach, miękka, ciepła i odurzająca. A sposób, w jaki układała swój tyłek na moim kutasie sprawił, że wymamrotałem pod nosem: – Przez ciebie umrę. – Zacieśniłem mój uścisk na niej, delikatnie, lecz stanowczo przyciskając ją do klatki piersiowej. – Zachowuj się – szepnąłem jej blisko ucha, choć to słowo zabrzmiało raczej jak błaganie n
















