Zdradzona i zawłaszczona przez Króla Likanów

Zdradzona i zawłaszczona przez Króla Likanów

Autor: Oliver West

Będziesz bezpieczny
Autor: Oliver West
30 kwi 2026
Genevieve Po opuszczeniu apartamentu Sebastiana nie wiedziałam, dokąd się udać. Klatka piersiowa nadal głęboko bolała mnie z powodu zdrady, a moje myśli wciąż krążyły wokół tego samego pytania—jak Seraphina mogła mi to zrobić po raz kolejny? Zanim się zorientowałam, zaparkowałam przed Vance Galleria, największym i najwspanialszym centrum handlowym w mieście. Miało swoje filie na całym świecie i słyszałam, że jego dyrektor generalny, Declan Vance, był skrytym, błyskotliwym miliarderem i kawalerem. Był arogancki i zimny, przystojniejszy niż sam Bóg, a na jego widok mdlały setki dziewcząt. Przechadzałam się jasnymi korytarzami galerii handlowej i weszłam do cichej kawiarni. W powietrzu unosił się zapach kawy i pieczonego chleba. Zamówiłam cappuccino i usiadłam przy małym stoliku przy oknie. W chwili, gdy poczułam filiżankę w dłoniach, łzy znów zaczęły płynąć. Próbowałam je szybko zetrzeć, ale wciąż napływały nowe. Płakałam cicho, mając nadzieję, że nikt nie zauważy. Nie mogłam uwierzyć, że moje życie doszło do tego punktu. Jak miałam powstrzymać małżeństwo, które zaplanowała cała moja rodzina? Czy mój ojciec uwierzy w to, co było na wideo? Zastanawiałam się, czy powinnam udostępnić ten film w sieci. Właśnie gdy pochyliłam głowę, by wziąć łyk kawy, drzwi się otworzyły i do środka weszło dwóch mężczyzn. Serce podeszło mi do gardła. To byli Julian i Tristan, przyjaciele Sebastiana. Julian był tym samym chłopakiem, który podobał mi się w liceum, zanim Seraphina wszystko zniszczyła. Szybko opuściłam głowę jeszcze niżej, mając nadzieję, że mnie nie zauważą. Usiedli dwa stoliki za mną, rozmawiając i śmiejąc się. Chcąc nie chcąc, podsłuchałam ich rozmowę. "Genevieve zawsze była kretynką," zaśmiał się Julian, mieszając kawę. "Nigdy nie zauważyła, że Sebastian i Seraphina byli w sobie zakochani. Głupi, ślepy bachor. Seraphina wróciła do miasta i zatrzyma się u mnie na jakiś czas." Tristan roześmiał się głośno. "Ale to dla nas korzystne, Julian. Sebastian sprytnie poradził sobie z Genevieve po tym, jak ty dałeś z nią ciała. Kiedy tylko zgarnie spadek Genevieve, jesteśmy ustawieni. Nasze umowy z nim są już sporządzone. W momencie, gdy pojawią się pieniądze, składamy podpisy. Nasze biznesy wreszcie ruszą z kopyta. Został tylko miesiąc, zanim ostatecznie pożegnamy tę sukę!" Obaj znów się roześmiali. Krew ścięła mi się w żyłach. Ścisnęłam filiżankę tak mocno, że myślałam, iż pęknie. Ich słowa docierały do mnie powoli, ale dobitnie. Wszyscy byli w to zamieszani. Sebastian, Seraphina, Julian i Tristan. Nie tylko zdradzali mnie w miłości. Spiskowali w sprawie mojego spadku. Żołądek mi się zacisnął, a gorycz oblała moją duszę. To wszystko działo się za moimi plecami jeszcze od czasów liceum, a ja, jak idiotka, nigdy się o niczym nie dowiedziałam. Jak bardzo byłam łatwowierna? Gniew zapłonął w mojej piersi. Chciałam podejść do ich stolika i rzucić im wyzwanie, wykrzyczeć, że dowiedziałam się wszystkiego. Pod wpływem impulsu odepchnęłam krzesło do tyłu i poderwałam się gwałtownie. Ale w chwili, gdy się odwróciłam, wpadłam na kogoś. Ramiona chwyciły mnie natychmiast, chroniąc przed upadkiem. Zadomowiłam głowę i przez chwilę zapomniałam, jak się oddycha. Zjawiskowy mężczyzna, górujący nade mną szerokimi ramionami, wypełnił całą przestrzeń. Miał na sobie garnitur w prążki. Jego twarz była uderzająca, z ostrą linią szczęki, wysokimi kośćmi policzkowymi i ciemnymi oczami tak intensywnymi, że zdawały się jarzyć. Usta miał stanowcze, wygięte w łuk, nos prosty, a jego czarne włosy opadały tylko nieznacznie na czoło. Wyglądał nierealnie, jak człowiek, który nie należał do tego świata. Jak król, który władał światem. Zauważyłam, że w kawiarni zapadła kompletna cisza. W tym ułamku sekundy w moim umyśle zapaliła się pewna idea. Lekkomyślny, rozpaczliwy plan, który naprawdę mógł zniszczyć to małżeństwo. Odchyliłam lekko głowę, rzucając Julianowi i Tristanowi wymowne spojrzenie z ukosa, po czym odwróciłam się z powrotem do mężczyzny. Nie dając sobie czasu na myślenie, wpiłam się swoimi ustami w jego wargi. Z gardła wyrwał mu się niski warkot, podczas gdy jego dłoń wystrzeliła i chwyciła mnie w talii, przyciągając blisko. Ten gest był opiekuńczy, zaborczy i zaskakujący jednocześnie. Moje ciało zesztywniało w jego ramionach, ale kątem oka dostrzegłam Juliana i Tristana, którzy nas obserwowali. Mieli otwarte z szoku usta. Wszyscy w kawiarni odwrócili się i wlepiali w nas wzrok. Pocałunek był na początku szybki, ot, tylko by wszyscy mogli to zobaczyć. Szepnęłam prosto w jego usta, "Proszę, czy mógłbyś grać tę rolę jeszcze przez minutę?" Ku mojemu zaskoczeniu, nie odepchnął mnie. Zamiast tego jego uścisk w mojej talii się zacieśnił, a on oddał pocałunek. Jego usta były ciepłe i władcze. Pogłębił pocałunek, a świat wokół mnie zaczął się zamazywać. Jego pocałunek był namiętny, mocny, wręcz obezwładniający. Przez chwilę zapomniałam, dlaczego w ogóle to zaczęłam. Poczułam, jak miękną mi kolana, i musiałam chwycić się jego koszuli, aby utrzymać równowagę. Kiedy wreszcie się od siebie oderwaliśmy, w kawiarni panowała całkowita cisza. Wargi mnie mrowiły, policzki płonęły i nie mogłam dojść do siebie. Jakby całe moje ciało stanęło w ogniu. Ale wiedziałam, że Julian i Tristan widzieli wszystko. Teraz poinformują o tym Sebastiana albo mojego ojca. Więc jeśli nagranie by nie zadziałało, to z pewnością to sprawi. "Czy mógłbyś, proszę, wyjść ze mną z kawiarni?" zapytałam cicho. "Chcę, żeby wyraźnie to zobaczyli," powiedziałam, kierując wzrok na Juliana i Tristana. "Chcesz, żebym wymazał ich z powierzchni ziemi?" zapytał poważnie, wbijając we mnie swoje intensywne spojrzenie. Szczęka mi opadła. Czy on był jakimś bosem mafii? Wydałam z siebie nerwowy śmiech. "N-nie!" Nie czekając, złapał mnie za nadgarstek i skierował się ze mną do drzwi. Spojrzałam za siebie. Julian i Tristan zerwali się na równe nogi i podążali za nami. Ogarnęła mnie panika. Przytuliłam się bliżej do mężczyzny i szepnęłam nagląco, "Proszę, pomóż mi. Ukryj mnie na kilka godzin. Chcę przed nimi uciec." Teraz obawiałam się, że mnie skonfrontują i potraktują brutalnie. Jego ciemne oczy wwierciły się we mnie. "Nie powinnaś ufać nieznajomym," powiedział niskim i szorstkim głosem. Zająknęłam się, otwierając usta. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Czułam się głupio i rozpaczliwie. Ale wtedy jego spojrzenie złagodniało. "Ale cię ocalę," oznajmił. Coś we mnie natychmiast mu uwierzyło. Nie potrafiłam wyjaśnić dlaczego. To był czysty instynkt. Poprowadził mnie szybko w boczny korytarz, którego wcześniej nawet nie zauważyłam. Na jego końcu znajdowała się prywatna winda, ukryta za lustrzanymi drzwiami. Przyłożył dłoń do panelu i drzwi bezgłośnie się otworzyły. Zerknęłam za siebie. Julian i Tristan wciąż nas gonili i byli coraz bliżej. Mężczyzna wciągnął mnie ze sobą do środka, wciąż trzymając mój nadgarstek. Drzwi się zamknęły, odcinając hałas i odcinając absolutnie wszystko. Serce dudniło mi w piersi, kiedy winda zaczęła wjeżdżać na górę. "Dokąd jedziemy?" szepnęłam, na wpół bojąc się odpowiedzi. Lekko odwrócił głowę, a jego oczy wypalały we mnie dziurę. "Do mojego penthouse'u," powiedział. "Tam będziesz bezpieczna." Z jakiegoś powodu, pomimo tego wszystkiego, co tego dnia przeszłam, uwierzyłam mu. Może po prostu miałam naturalną skłonność do wpadania w nieodpowiednie ręce.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Będziesz bezpieczny – Zdradzona i zawłaszczona przez Króla Likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka