Declan
Freddy wzdrygnął się, gdy usłyszał moją groźbę, ale ten tchórz wciąż próbował uśmiechać się drwiąco przez ból. – Możesz próbować, czego tylko chcesz – zachrypiał napiętym głosem. – Ale ja nawet nie wiem, o kim mówisz.
Zwęziłem oczy i zacisnąłem dłoń na jego szczęce. Z głośnym trzaskiem kość wyskoczyła ze stawu. Freddy wrzasnął, a jego okrzyk poniósł się echem przez kamienne korytarze lochów
















