Krew tętniła mi w uszach, gdy z trudem zrywałam się na nogi. Declan opierał się wygodnie na kanapie, a ten zadowolony z siebie uśmieszek wciąż błąkał się po jego wargach. Czy nie mógł jakoś zasłonić swojego krocza? Jego wybrzuszenie było tak ogromne, że aż mnie rozpraszało. Posłałam mu wściekłe spojrzenie.
Jednocześnie na sam widok Serafiny i Sebastiana stojących w drzwiach przewracało mi się w żo
















