Alec
Szczypię się w nasadę nosa, gdy po raz kolejny moje stado krzyczy po zniknięciu Sadie.
Widziałem to na jej twarzy. Nie próbowała tego ukrywać. Podobał jej się fakt, że napędziła im stracha. Kochała to, że mogła ich podręczyć.
Strach na ich twarzach jest ewidentny. Naprawdę wierzą, że Sadie wróciła zza grobu, by ich nawiedzać.
– Spokój! – ryczę ponad ich krzykami i strachem, mając nadzieję, że
















