– Jest piękna, prawda? – Knox wpada mi do głowy, irytując mnie niemiłosiernie.
– Zamkniesz się, kurwa, wreszcie? – warczę, ale to w niczym nie odwraca jego uwagi od Sadie.
Jestem tu od jakichś czterdziestu minut. Mój wzrok ledwo odrywał się od jej twarzy. To tak, jakby bez względu na to, co robię, po prostu nie mógł oderwać od niej uwagi.
Potrzeba wygładzenia jej włosów i dotknięcia jej jest tak s
















