Łamaczka Klątw i Alfa, który ją skrzywdził

Łamaczka Klątw i Alfa, który ją skrzywdził

Autor: Aeliana Moreau

Niespodziewana niespodzianka
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
Mój mózg jest zdecydowanie zamglony, bo wiem, że musiałam ją źle usłyszeć. Sugerowała, że jestem w ciąży, co nie jest możliwe, prawda? Nawet gdyby tak było, biorąc pod uwagę wszystkie tortury, które przeszłam, czy nie powinnam była już poronić? Zwisałam bezwładnie, podczas gdy ona próbowała utrzymać mój ciężar. Zużyłam swoje siły, walcząc ze Zdziczałymi. Nie miałam w sobie już żadnej energii i czułam, jak moje ciało zaczyna się wyłączać. – My... mylisz się – mówię jej zmęczona. Kurwa. Byłam tak zmęczona i tak bardzo obolała. Chciałam, żeby to wszystko się skończyło. Chciałam, żeby ból ustał. Pragnęłam błogiej ciemności, w której znikałam, gdy traciłam przytomność. – Zostań ze mną – mówi zamiast tego. – Jak masz na imię? Nie ufaj obcym, prawda? Ale w tym przypadku ona uratowała mi życie, więc to bez znaczenia. Poza tym nie miałam nikogo innego, a ona zdawała się mi pomagać. Co najgorszego mogło się stać? – S-Sadie – w końcu wydukałam to słowo. Bogini, dlaczego wszystko tak bardzo bolało? – Tak jak mówiłam, muszę zabrać cię do uzdrowiciela. Proszę, postaraj się nie zasnąć – niemal błagała. – Nie mogę... Jestem tak zmęczona. Chcę tylko spać – szepczę, gdy idziemy Bogini wie gdzie. – Pomyśl o swoim dziecku. Znowu zaczyna z tym dzieckiem. Nie byłam w ciąży. Chyba wiedziałabym, gdybym była. Czy to był tylko jej sposób na zmotywowanie mnie do walki? Wątpię, żeby to zadziałało, bo wiedziałam, że nie ma żadnego dziecka. Chcę jej to powiedzieć, ale mój wzrok się zamazuje i kręci mi się w głowie. Wkrótce potem wszystko wokół mnie zanika i wpadam w ciemność, której tak bardzo pragnęłam. *** Kiedy ponownie otwieram oczy, jestem w miejscu, które mogę opisać tylko jako chata. – Gdzie jestem? – pytam starszą kobietę, która była obok mnie. Mój głos jest bełkotliwy i czuję się oderwana od rzeczywistości. Wszystko wokół mnie wirowało, a głowa bolała mnie tak potwornie, jak nigdy wcześniej. Dziewczyny, która mnie uratowała, nigdzie nie było widać. To sprawiło, że trochę wpadłam w panikę. Nie znałam jej, ale mnie uratowała. Jest lepsza niż ta kobieta. – Jesteś bezpieczna, dziecko. Nie martw się – uspokaja, niemal jakby wyczuwała mój niepokój. Kładę się z powrotem na małym łóżku. Materac był cienki, ale lepszy niż spanie na tej cholernej twardej ziemi. Próbowałam oddychać pomimo bólu. Moje żebra bolały jak jasna cholera. – Z której jesteś watahy? Może możemy cię do nich zabrać. Moje oczy otwierają się gwałtownie. Kręcę głową żarliwie, ignorując ból, który przeszywa mój kręgosłup. – Żadna wataha – szepczę przez ból. – Wygnana. Nie wiedziałam, kim ona jest. Nie przeszłam jeszcze przemiany, ale widziałam, że nie jest człowiekiem. Po prostu nie wiedziałam, czym dokładnie była. Skinęła głową ze zrozumieniem. Istnieją różne gatunki i wszyscy funkcjonujemy inaczej, ale wygnanie oznaczało dla nas wszystkich to samo. Gdybym była przy zdrowych zmysłach, zapytałabym, dlaczego była wyrozumiała. Dlaczego wydawała się chętna pomóc wygnanemu wilkowi, biorąc pod uwagę, że wygnane wilki były pariasami. Ale nie byłam przy zdrowych zmysłach. I byłam po prostu wdzięczna, że jestem bezpieczna. Przynajmniej taką miałam nadzieję. – Śpij, moje dziecko – mówi do mnie łagodnym tonem, trzymając mnie za rękę. – Raven i ja zaopiekujemy się tobą. Czuję, jak ogarnia mnie moc, a moje oczy zamykają się same z siebie. *** Odpływam i wracam do świadomości wiele razy. Czasami wszystko jest błogie, a innym razem ból jest miażdżący i słyszę dźwięki moich krzyków odbijających się echem w małym pokoju. Twarze starszej kobiety i Raven, dziewczyny, która mnie uratowała, pojawiają się przede mną. Czasami po prostu wpatrują się we mnie z troską, a innym razem szepczą słowa, które nie mają dla mnie sensu. Wiele razy próbuję mówić, ale żadne słowo nie opuszcza moich ust. Poza tym zazwyczaj zasypiam z powrotem w ciągu kilku minut. – Myślisz, że przeżyje? – Głos Raven przebija się przez mój nieświadomy stan. Czy była szansa, że nie przeżyję? Czy byłam tak bardzo ranna, że myśleli, iż z tego nie wyjdę? Myśl o tym mnie przeraża, ale jednocześnie nie robi na mnie wrażenia. Nie miałam nikogo. Nikt by się nie przejął, gdybym umarła lub żyła. To nie miało znaczenia, a poza tym, nawet gdybym przeżyła, do kogo miałabym wrócić? Dla kogo warto było żyć? – Szczerze mówiąc, nie wiem. – Głos starszej kobiety był pełen troski. – Oprócz ran, została napompowana srebrem i tojadem. To musi mieć jakieś straszne skutki uboczne, biorąc pod uwagę, że były w jej organizmie przez jakiś czas. – Mnie też to dziwi, a także fakt, że dziecko przeżyło. Znowu wspominają o dziecku. Dlaczego ciągle mówią o dziecku? – Jak myślisz, co jej się stało? Myślisz, że była w niewoli? – pyta Raven po chwili. Nie udaje mi się usłyszeć, co mówi starsza kobieta, bo wkrótce zapadam w kolejny głęboki sen. *** Następnym razem, gdy się budzę, na zewnątrz jest ciemno. Czułam się okropnie, ale nie bolało mnie tak bardzo jak wcześniej. Właściwie czułam się lepiej i byłam wypoczęta. Moja głowa nie wydawała się już wypełniona ołowiem, a wszelkie bóle zniknęły. – Obudziłaś się. – Jej głos przyciąga mnie w jej stronę. Teraz, gdy nie majaczyłam, mogłam ją wyraźnie zobaczyć. W przeciwieństwie do swojego imienia [Kruk], jej włosy były ognisto rude, a ona była absolutnie piękna. Miała kilka piegów na twarzy, ale to czyniło ją jeszcze piękniejszą. Jej jasne, zielone oczy lśniły, gdy na mnie patrzyła, a jej usta w kształcie łuku były wygięte w delikatnym uśmiechu. – Tak – mówię jej zachrypniętym głosem, próbując usiąść. Widzi to i podbiega, by mi pomóc. – Czy mogę ci coś podać? – pyta, gdy już siedzę w pozycji wyprostowanej. Kiwam głową. – Wody, proszę. Nalewa trochę do szklanki i podaje mi ją, właśnie w momencie, gdy otwierają się drzwi i wchodzi starsza kobieta. Przyglądam się jej. Widzę to, czego nie byłam w stanie zobaczyć, gdy przybyłam tu po raz pierwszy. Zgaduję, że była po siedemdziesiątce lub osiemdziesiątce. Nadal wyglądała ładnie, nawet w starszym wieku. Jednak to, co przykuwa moją uwagę, to jej nienaturalnie białe włosy. Są jak nic, co kiedykolwiek widziałam. – Tak się cieszę, że się obudziłaś, moja droga – mówi mi tuż przed pocałowaniem mnie w policzek. Uważam to za dziwne, ale nic nie mówię. Zamiast tego biorę łyk wody, obserwując chatę i dwie kobiety, które uratowały mi życie. W pokoju zapada niezręczna cisza, gdy koncentruję się na wodzie, podczas gdy dwie kobiety wpatrują się we mnie jak w okaz badawczy. Nerwowo odstawiam szklankę. Miałam zamiar przeczesać dłonią włosy (coś, co robię z przyzwyczajenia, gdy jestem zdenerwowana lub w niezręcznej sytuacji), kiedy przypomniałam sobie, że nie mam już moich długich włosów. Alec ogolił je wszystkie. Byłam całkowicie łysa. Łzy napływają mi do oczu. Nie byłam próżna, ale naprawdę kochałam moje czarne włosy. Złamało mi to serce na kawałki, gdy zobaczyłam czarne loki leżące na brudnej podłodze po tym, jak je zgolił. Jeszcze bardziej bolesne było patrzenie, jak podpala ten stos. – Nie martw się, moja droga, odrosną – mówi kobieta, jakby potrafiła czytać w moich myślach. Kiwam głową, ale wiem, że to nie będzie to samo. Prawdopodobnie zajmie mi lata, zanim osiągną długość do dolnej części pleców, jaką miałam. – Tak przy okazji, jestem Beth – przedstawia się. – A ja jestem Raven. Prawdopodobnie nie wiedziała, że już to wiedziałam. – Jestem Sadie – mówię im. – Dziękuję wam bardzo za pomoc. Prawdopodobnie byłabym martwa, gdyby nie wy. To była pieprzona prawda. Założę się, że na to liczył Alec, kiedy ten bydlak mnie wygnał. – To żaden problem – mówi Beth. – Cieszymy się, że mogłyśmy pomóc, a jeszcze bardziej cieszymy się, mogąc ci powiedzieć, że ty i twoje dziecko będziecie bezpieczni. Szczerze mówiąc, na początku nie byłyśmy tego pewne. Marszczę brwi. – Raven wspomniała o tym samym, kiedy ratowała mnie przed tymi Zdziczałymi. Nie rozumiem. O jakim dziecku mówicie? Patrzą na siebie, po czym odwracają się z powrotem do mnie. – Nie wiedziałaś? – zapytała mnie Beth. Po prostu kręcę głową, zdezorientowana. – Moje moce pozwalają mi wyczuć, kiedy kobieta jest w ciąży – zaczyna Raven. – Jesteś w ciąży, Sadie. Chciałam zaprzeczyć, ale niektóre czarownice mają takie moce. Dlatego większość gatunków nadprzyrodzonych do nich chodzi, ponieważ zwykłe ludzkie testy ciążowe na nas nie działają. Wpatruję się w nią, całkowicie zszokowana. – Matkojebny, super-płodny bydlak – klnę ze złością. Kurwa! Jakby nie wystarczyło, że nienawidziłam tego drania, teraz byłam w ciąży z jego dzieckiem. Co ja mam, do diabła, zrobić?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Niespodziewana niespodzianka – Łamaczka Klątw i Alfa, który ją skrzywdził | Czytaj powieści online na beletrystyka