Alec.
– Szefie? – Znajomy głos wyrwał mnie z krawędzi ciemności.
Odzyskałem przytomność gwałtownie. Leżałem na podłodze, tak samo jak Jason. Spojrzałem w górę i zobaczyłem Breta, wampira i jednego z moich najlepszych ochroniarzy.
– Co się, do cholery, stało? – warknąłem, powoli wstając.
Kurwa, głowa bolała mnie jak jasna cholera. Siadając na jednym z krzeseł w poczekalni, masuję skronie, próbując
















