Łamaczka Klątw i Alfa, który ją skrzywdził

Łamaczka Klątw i Alfa, który ją skrzywdził

Autor: Aeliana Moreau

Potwór
Autor: Aeliana Moreau
2 mar 2026
Bicz ląduje na moich plecach. Zaciskam zęby z bólu i odmawiam dania im satysfakcji oglądania, jak się łamię. Nie wiem, jak długo tu jestem. Wiem tylko, że powoli zaczynam tracić zmysły. Powoli zaczynam tracić samą siebie. Odkąd tu trafiłam, nie znam nic poza bólem. Nic poza krzywdą i smutkiem. Każdego dnia przychodzą i wyładowują na mnie swoje frustracje. Każdego dnia przychodzą i każą mi płacić za zrujnowanie szansy ich Alfy na szczęście. Jak się pewnie domyślacie, test wyszedł pozytywny. Bardzo niewiele rzeczy może wpływać na wilkołaki, więc nikt nie jest pewien, co dokładnie zostało użyte, ponieważ zastosowany narkotyk nie był czymś, co nasza wataha znała. W chwili, gdy test dał wynik pozytywny, wiedziałam, że mój los został przypieczętowany. Nikt zdawał się mi nie wierzyć. Wszyscy, których znałam i kochałam, w tym Piper, odwrócili się ode mnie, popierając Aleca. Kolejne uderzenie biczem, a ja się krzywię. Moje plecy wyglądały pewnie jak mielone mięso. Przeszłam przez każdy rodzaj tortur. Biczowanie, nacinanie, przypalanie, łamanie kości i ścinanie włosów. Jeśli potrafisz wymyślić jakąkolwiek torturę, to prawdopodobnie przez nią przeszłam. To boli. Nie tylko ból fizyczny, ale i ten emocjonalny. To wataha, która mnie przygarnęła i przyjęła, gdy moi rodzice zginęli. Teraz byłam dla nich piranią. Wszystko, co dobrego kiedykolwiek zrobiłam, odeszło w niepamięć. Nie byłam już Sadie, członkiem stada. Teraz byłam tylko dziwką, szmatą, niszczycielką rodzin, złodziejką i zdrajczynią. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio słyszałam, jak ktoś wypowiada moje imię. Moje myśli zostają zepchnięte na bok, gdy drzwi się otwierają i wchodzi Alec. Drżę ze strachu. Zgaduję, że przyszedł odebrać swoją krwawą zapłatę. – Mówiła już? – zapytał, a jego głos był napięty. Wydawał się wściekły. Bardziej wkurzony niż zwykle. Jego ramiona były spięte. Usta zaciśnięte, a oczy płonęły ogniem. Ciągle zmieniały kolory, co oznaczało, że on i jego wilk byli zsynchronizowani. – Jeszcze nie, Alfo – wycedził Jason. Alec podwija rękawy koszuli, po czym bierze nóż. Próbuję się cofnąć, ale nie ma ucieczki. Jestem przykuta łańcuchem do sufitu. Nie ma dokąd pójść. – Zobaczmy, czy uda mi się zmusić ją do wyznania grzechów – pluje słowami, po czym wbija nóż w mój brzuch. Ze wszystkich moich oprawców, Alec jest najgorszy. Kochałam go całym sercem. Skarbiłam go sobie. Nigdy nie zrobiłabym nic, by go skrzywdzić, a jednak on zrobił wszystko, co tylko przyszło mu do głowy, by sprawić mi ból. Miłość, którą do niego czułam, została teraz zatruta. Wszystko, co widzę, gdy patrzę w jego oczy, to potwór, którym jest. Teraz nienawidzę go tak samo, albo nawet bardziej, niż on nienawidzi mnie. – Nie zrobiłam nic złego. To nie ja cię odurzyłam – szepnęłam, próbując opanować drżenie w głosie. – Oczekujesz, że w to uwierzę, ty suko? – ryknął. Cios, który wymierza mi w twarz, wystarczy, bym zobaczyła gwiazdy. Bicie przez mężczyznę cholernie boli. To jak uderzenie wielkim głazem. – Przysięgam, że tego nie zrobiłam. – I nie uwierzę w kłamstwa szmaty. Wiedziałaś, że nie mógłbym spać z tobą na trzeźwo, więc jedynym sposobem, byś mogła dostać mojego kutasa, było naćpanie mnie. Podobało ci się wykorzystywanie mnie? Podobało ci się spanie z mężczyzną, który ledwo pamiętał własne imię? To cię kręci? Jego słowa są gorzkie, gdy ciska nimi we mnie. Każde z nich przeszywa moje serce. Rozbija te małe kawałki mnie, które jeszcze zostały. Dlaczego nie widzą, jak bardzo mnie ranią? Jak bardzo mnie niszczyli? – Nie wiem. Ja też byłam pijana. Nikt nie wierzy, że ja też zostałam odurzona. Nikt nie wierzy, że ja też byłam ofiarą. Że ja też nie pamiętam, co się stało tamtej nocy. Wszyscy chcą mnie obwinić. Zrobić ze mnie czarny charakter. Jego warknięcie to jedyne ostrzeżenie, jakie dostaję, zanim wbija nóż głębiej. Następnie przekręca go, po czym wyszarpuje. Zamykam oczy, mając nadzieję ukryć ból. Mając nadzieję ukryć moją bezradność. Kiedy mam już wszystko pod kontrolą, otwieram je. Zderzają się z jego oczami. Oczy Aleca były wypełnione tylko wstrętem i nienawiścią. Moje serce pęka jeszcze bardziej na ten widok. Tak, kiedyś posyłał mi beznamiętne spojrzenia, ale nigdy takie, które były przepełnione nienawiścią. Od tego momentu używa mnie jako worka treningowego. Czuję, jak słabnę z każdym ciosem, każdym uderzeniem i każdym pchnięciem noża. Ulga przychodzi, gdy Micah otwiera drzwi i wchodzi. – Alec, Lola jest tutaj, żeby się z tobą zobaczyć – mówi mu. Widzę nadzieję błyskającą w jego oczach. On naprawdę ją kocha i o nią dba. Gdyby tylko wiedział, że nigdy nie zrobiłabym nic, by zagrozić jego szczęściu. Alec kiwa głową, po czym zwraca się do mnie. – Daję ci ostatnią szansę na przyznanie się. – Nic nie zrobiłam. Jestem niewinna. – Mój głos wydobywa się jako chrapliwy szept. Patrzy na mnie morderczym wzrokiem. Jego usta wykrzywiają się w okrutnym uśmiechu tuż przed tym, jak zamachuje się i rozcina mi twarz. – Teraz nikt już nigdy na ciebie nie spojrzy, bo jesteś oszpecona i brzydka. To zawsze będzie przypomnienie mojej nienawiści do ciebie. Wychodzi bez wyrzutów sumienia i bez oglądania się za siebie. Jego przyjaciele również wychodzą razem z nim. W chwili, gdy znikają za drzwiami, pozwalam spaść pierwszej łzie. Mój policzek pulsuje od rozcięcia, które na pewno jest głębokie. Alec ma rację. Biorąc pod uwagę, że jeszcze nie przeszłam pierwszej przemiany, blizny zostaną ze mną na zawsze. Nie tylko ta na twarzy, ale także te na ciele. Osuwam się do przodu i przeklinam Boginię Księżyca za to, co pozwoliła mi zrobić. Wie, że jestem niewinna, a jednak pozwoliła swoim dzieciom mnie skrzywdzić i upokorzyć. Nie wiem, czy kiedykolwiek się stąd wydostanę, ale będę nienawidzić Aleca i jego watahę do ostatniego tchu. Moje ciało poddawało się ciemności, gdy drzwi skrzypnęły. Wpatruję się w niego, bojąc się, że wrócił, by znów mnie pobić. – Ciii, nie ruszaj się – mówi łagodnie. – Jestem tu, żeby pomóc, ale musimy się spieszyć, zanim strażnicy lub Alfa Alec zauważą, co się dzieje. Wpatruję się w niego z niedowierzaniem. – Wierzysz mi? Kiwa głową. – Tak. Coś w tym wszystkim nie gra. Moja intuicja rzadko się myli, a coś mi mówi, że to grubsza sprawa, niż ktokolwiek z nas może sobie wyobrazić. Podchodzi do mnie i powoli zaczyna rozwiązywać moje łańcuchy. – A co z kamerami? – Nie martw się o to. Zająłem się tym. Gdy jestem wolna z łańcuchów, opadam do przodu i prawie zderzam się z podłogą, ale on łagodzi mój upadek. Podtrzymuje mnie i wyprowadza nas przez drzwi. Nie było żadnych innych więźniów. Nie było też żadnych strażników. Powoli idziemy, aż docieramy do tajnego przejścia. – Nie wpadniesz w kłopoty, jeśli on się kiedyś dowie, że pomogłeś mi uciec? – martwiłam się o niego. Jeśli jest coś, czego się nauczyłam, to tego, że Alec nie zna znaczenia słowa wybaczenie. – Nigdy się nie dowie, chyba że będę tego chciał – odpowiada, gdy w końcu docieramy do końca korytarza i przedzieramy się przez las. Z jakiegoś powodu wierzę mu, więc odpuszczam temat. Poza tym nie miałam siły na podtrzymywanie rozmowy. Kiedy zdaje sobie sprawę, że idziemy zbyt wolno, podnosi mnie i bierze na ręce. Wszystko zaczyna się rozmywać, gdy pędzi mijając drzewa. Nie wiem, jak długo biegniemy, ale w końcu docieramy do granicy. Ta część granicy nie miała żadnych patroli, prawdopodobnie dlatego, że graniczyła z ludzką osadą. Wzbudziłoby to zbyt wiele podejrzeń, gdyby ludzie zobaczyli dziesiątki mężczyzn patrolujących ten teren. – Musisz zerwać więzi z watahą, jeśli nie chcesz, żeby Alec łatwo cię znalazł – stawia mnie na ziemi. Powoli, ale ze zmęczeniem, przekraczam granicę. Biorąc głęboki oddech, wypowiadam słowa, które zerwą moje połączenie ze stadem. – Ja, Sadie Evans, zrywam moje więzi z Watahą Krwawego Księżyca. Dreszcz przebiega mi po plecach, gdy czuję, jak połączenie znika. Buczenie ustaje, a mój umysł staje się cichy. – Zrobione? Już mam odpowiedzieć, gdy słyszę przerażający ryk w oddali, tuż przed tym, jak oślepiający ból przeszywa moje ciało. Krzyczę z bólu, a łzy płyną mi po twarzy. Czułam się, jakby wyrwano mi część mnie samej. – Cholera! Musisz uciekać, Sadie. W tej pieprzonej chwili – mówi do mnie błagalnie. Łzy wciąż płyną mi po twarzy, gdy zaczynam iść. Całe moje ciało bolało, a wszystko, łącznie z moją duszą, było zdruzgotane. Krok za krokiem, odchodzę. Wiem, co oznaczał ten ból, i nigdy mu nie wybaczę, że mi to zrobił.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki