Alec.
Cofam się chwiejnie w szoku, gdy mała dziewczynka wbiegła do środka, krzycząc za Sadie. Wołając swoją mamę. Jej ciało zderza się z ciałem Sadie, a ta podnosi ją, chwytając pod pachy. Nie widziałem jej twarzy, bo była odwrócona do nas plecami, ale nie mogłem, kurwa, zaprzeczyć temu, jak mnie do niej ciągnęło.
Moje serce zaczyna bić jak oszalałe. Krew pędzi we mnie z prędkością światła. Czułem
















