Sadie.
Zanim skończyłam trening, byłam zmęczona. Tak cholernie zmęczona. Kto by pomyślał, że teleportowanie się z jednego miejsca do drugiego będzie tak wycieńczające? Nie miałam już żadnej energii.
– Dzisiaj poszło ci dobrze – chwali miękkim głosem Nyx. – Cieszę się, że udało ci się to tak szybko załapać.
– Cóż, nie było łatwo. To wysysa energię, to na pewno – mruczę, próbując wyrównać oddech.
–
















