– A co z wojownikiem? Wiem, że powierzyłem ich Micahowi, ale czy już dotarli? – pytam Jasona, gdy idziemy ramię w ramię.
Zaciskam dłoń w pięść, próbując stłumić zew więzi. Każde włókno mojej istoty sprzeciwiało się opuszczeniu Sadie.
– Nie, ale to nie potrwa długo. Godzinę lub coś koło tego – odpowiada Jason, po czym się zatrzymuje.
Staję w miejscu i odwracam się, by na niego spojrzeć, zastanawiaj
















