Chwilę po tym, jak Robert to powiedział, rozdarł kołnierz piżamy Tammy. Światło księżyca oświetliło jej porcelanową skórę.
– Ach! – krzyknęła Tammy. – Panie Stone, nie…!
– Wydajesz mi rozkaz? – Robert usiadł, jednocześnie chwytając tył jej głowy i pożerając jej usta.
– Mm… – Tammy została ponownie pocałowana.
Jej siła oporu zmalała, oddech przyspieszył, a w oczach pojawił się inny blask.
Robe
















