Tammy spuściła głowę, czując, że Robert jest coraz bliżej. Odruchowo cofnęła się o krok.
Jednak, mimo wszelkich starań, nie mogła uciec przed jego cieniem, który ją ogarniał.
Wpadła w panikę i poczuła się osaczona.
Nie było drogi ucieczki, a jej plecy dotykały ściany. Uwięziona między niebezpieczeństwem a brakiem jakiejkolwiek drogi wyjścia, nie mogła być bardziej przerażona. Spojrzała w dół i
















