Podróż minęła w ciszy. Tammy skuliła się przy drzwiach, od czasu do czasu spoglądając ostrożnie na Roberta. Jego przystojna, ale obojętna twarz była nieco posępna. Ciemne, przeszywające oczy przypominały sokole. Cały czas patrzył przez okno. Atmosfera w samochodzie była niezręczna z powodu jego onieśmielającej aury.
Tammy czuła się nieswojo, myśląc: "Czy on jest w złym humorze? Czy go sprowokował
















