Czekała do 20:00, ale nikt nie dostarczył jej jedzenia.
Bob zapukał do drzwi gabinetu. Otworzył je, gdy usłyszał odpowiedź.
Atmosfera była lodowata. Mężczyzna siedzący za biurkiem emanował siłą, która przesączała się przez każdy cal pomieszczenia, to było przerażające.
"Panie Stone..."
"Znowu hałasowała?"
"Hałasowała trochę w ciągu dnia, ale wieczorem jest cicho."
Robert był zaskoczony silną wolą
















