Niesamowita atmosfera potęgowała niepokój Tammy.
Minęło kolejne dziesięć minut, zanim dotarli do żelaznej bramy rezydencji.
Wjechali prosto do głównego wejścia do holu.
Samochód zatrzymał się, a Robert wysiadł.
Tammy niechętnie wysiadała z samochodu, bojąc się tego, co mogło na nią czekać.
Widziała to miejsce jako swój grób.
Jej spocone dłonie nerwowo zaciskały się na skórzanym siedzeniu.
R
















