"Powiedziałeś 'po swojemu'? To ja zadecyduję, czy masz tu miejsce." James arogancko wskazał na siebie.
Tammy wiedziała, że ma do niej uraz za to, co się wcześniej wydarzyło. Niestety, był takim bezużytecznym bumelantem. Inaczej nie awansowałaby do sekretariatu po tym, jak go zrugała.
"Możesz dać mi spokój?" zapytała Tammy niecierpliwie.
James uśmiechnął się i powiedział: "Tammy, powinnaś wiedzi
















