"Tak się martwiłem. Już jadę."
Robert wszedł do swojego biura, a za nim Andy, który był spięty.
Robert nie dogadywał się dobrze z resztą rodziny. Andy pomyślał: "Kto, u licha, przyprowadził tu to dziecko? Nawet jeśli przyszedł sam, to kto wpuścił go do biura Roberta!"
Robert otworzył drzwi do swojego biura jednym ruchem ręki. Wyglądał przerażająco, kiedy był zły.
Siódemka maluchów, która narobiła
















