ROZDZIAŁ 28: Z PERSPEKTYWY CLARY
Serce próbowało wyrwać mi się z piersi. Sala wirowała. A Kaelen patrzył na mnie tak, jakbym była jedyną ważną rzeczą na całym cholernym świecie.
– Jestem twoja – powiedziała, tym razem głośniej.
Kącik jego ust drgnął. Prawie uśmiech. – Dobra dziewczynka.
A potem mnie pocałował.
Nie delikatnie. Nie słodko. To nie był ten rodzaj pocałunku, jakim obdarowuje się kogoś
















