Rozdział 25: Z PERSPEKTYWY CLARY
Ekran mojego telefonu był ciemny. Nadal ciemny. Pozostawał ciemny od trzech bitych dni, nie licząc powiadomień, których wcale nie chciałam.
Ponownie nacisnęłam przycisk zasilania, tylko po to, by się upewnić, i spojrzałam na migającą godzinę: 18:47. Ikona baterii drwiła ze mnie, pokazując dziewięćdziesiąt trzy procent. W pełni naładowany. W pełni sprawny. I w pełni
















