Rozdział 61: Perspektywa Clary
Mały, pełen satysfakcji, absolutnie zachwycony uśmiech, który wygiął jej usta, jakby właśnie skosztowała czegoś słodkiego.
Zaraz potem zniknął, zastąpiony przez starannie wypracowany wyraz troski, ale ja go widziałam.
Ja go, kurwa, widziałam.
Dlaczego się uśmiechała? Co miała z tym wspólnego?
Rhys szedł teraz w moim kierunku, a cały tłum rozstępował się przed nim, ja
















