Gorzka gra kapitana

Gorzka gra kapitana

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 8: Perspektywa Clary
Autor: Aeliana Moreau
20 lip 2026
Rozdział 8: Punkt widzenia Clary – Jaki ten świat mały, co? – Brody wpatrywał się teraz we mnie, a w jego oczach błyskało coś, co wcale mi się nie podobało. – Więc oto moja rada: przestań marzyć o takich facetach jak Kaelen. Jest stanowczo poza twoim zasięgiem. Spotykał się z modelkami, aktorkami, bywalczyniami salonów. Trzymaj się lepiej ze mną. Jestem tylko o osiem miesięcy młodszy od ciebie. Byliśmy idealni. Coś we mnie pękło. Może to był ten protekcjonalny ton w jego głosie. Może to założenie, że nie mogłabym zdobyć Kaelena, nawet gdybym chciała. Może fakt, że spędziłam ostatnie trzy dni będąc niedocenianą przez każdego napotkanego mężczyznę. – A co się stanie – powiedziałam powoli – jeśli zdołam przyciągnąć uwagę twojego kuzyna? Brody zamarł. A potem wybuchnął śmiechem. – O mój Boże, mówisz poważnie. – Śmiertelnie poważnie. Jego śmiech umarł, gdy zobaczył moją twarz. – Czekaj. – Pochylił się do przodu, mrużąc oczy. – Ty naprawdę myślisz, że mogłabyś... Nie. Nie ma mowy. Claro, kocham cię, ale Kaelen nawet nie patrzy na takie dziewczyny jak ty. On jest... – Sprawmy, by było ciekawiej – przerwałam mu. – Zakład. Brwi Brody'ego poszybowały do góry. – Zakład? – Jeśli sprawię, że Kaelen Voss mnie pocałuje – publicznie, gdzie ludzie będą mogli to zobaczyć – zapłacisz mi sto tysięcy dolarów. Otworzył usta ze zdumienia. Przez chwilę tylko wpatrywał się we mnie, jakby urosła mi druga głowa. Potem, powoli, jego uśmiech powrócił. Szerszy. Ostrzejszy. Niebezpieczny. – Sto tysięcy dolarów – powtórzył. – Za pocałunek. – Publiczny. Z publicznym okazywaniem uczuć. Coś, co nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Roześmiał się, cicho i z niedowierzaniem. – Oszalałaś. – Mamy umowę, czy nie? Studiował mnie przez długą chwilę, a ja niemal widziałam, jak trybiki obracają się w jego głowie. Kalkulował. Obliczał szanse. Decydował, czy tylko blefuję. Wreszcie oparł się na krześle, krzyżując ramiona na piersi. – W porządku. Ale jeśli ci się nie uda – jeśli nie zdołasz owinąć mojego niedotykalnego kuzyna wokół swojego ślicznego paluszka – wtedy należysz do mnie. Krew ścięła mi się w żyłach. – Słucham? – Słyszałaś. – Jego wzrok opadł na moją klatkę piersiową – wciąż całkowicie ukrytą pod moją za dużą bluzą – i ponownie się uniósł z wyrazem twarzy, od którego miałam ciarki na plecach. – Jeśli przegrasz, będę mógł zrobić z tobą wszystko, o czym fantazjowałem od czasów college'u. I wierz mi, Claro, byłem w tych fantazjach bardzo kreatywny. Żółć podeszła mi do gardła. – Jesteś obrzydliwy. – A ty masz trzy dni. – Wstał, odsuwając krzesło z głośnym zgrzytem. – Trzy dni, by uwieść najbardziej niedotykalnego faceta w profesjonalnym hokeju, albo jesteś moja. Czas start. Odwrócił się, by odejść, po czym zatrzymał się, zerkając na mnie przez ramię. – Och, i Claro? – Jego uśmiech był czystą złośliwością. – Będę rozkoszował się tą wygraną. Odszedł, już wyciągając telefon z kieszeni i mrucząc coś o Bitcoinie spadającym o dwa procent. Siedziałam w bezruchu, wpatrując się w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał. Co ja, do cholery, właśnie zrobiłam? Trzy dni. Miałam trzy dni na to, by pocałować Kaelena Vossa – publicznie – albo stać się nagrodą Brody'ego Hayesa. Śmiech wezbrał w mojej piersi. Gorzki. Histeryczny. Bo gdyby ktoś powiedział mi jeszcze tydzień temu, że znajdę się w takiej sytuacji – uciekając od jednego problemu prosto w objęcia kolejnego, znacznie większego i bardziej katastrofalnego – wyśmiałabym go prosto w twarz. Ale oto byłam tutaj. Uwięziona w zakładzie, którego nie mogłam przegrać. Z mężczyzną, któremu z własnej głupoty odmówiłam zaledwie kilka dni temu. Z mężczyzną, który prawdopodobnie nawet nie pamiętał mojego imienia. Kolejny śmiech wyrwał się z mojego gardła, tym razem głośniejszy, i poczułam, jak łza spływa po moim policzku. – Mam tak cholernie przejebane – szepnęłam. I tym razem to nie był żart. Bo wiedziałam, że Brody też nie żartował. Widziałam to w jego oczach – ten głód, tę pewność, że już wygrał. Zostało tylko zwycięstwo lub porażka. A ja nie zamierzałam przegrać. Moje serce waliło jak młotem, gdy chwyciłam telefon, wpatrując się w pusty ekran. Musiałam znaleźć Kaelena. Musiałam się płaszczyć, błagać, prosić – cokolwiek było konieczne, by zgodził się na ten układ, który proponował wcześniej. Bo przegrana z Brodym Hayesem nie wchodziła w grę. Nie teraz. I nigdy w życiu.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8: Perspektywa Clary – Gorzka gra kapitana | Czytaj powieści online na beletrystyka