Gorzka gra kapitana

Gorzka gra kapitana

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4: Perspektywa Clary
Autor: Aeliana Moreau
25 lip 2026
Rozdział 4: Punkt widzenia Clary – Co jestem skłonna ci dać? Gapiłam się na niego, jakby właśnie przemówił w języku, którego nie rozumiałam. Bo co to w ogóle było za pytanie? Ściągnęłam brwi tak mocno, że aż rozbolało mnie czoło. – Co to w ogóle ma znaczyć? Ja... ja cię nie znam. A ty stoisz tu i pytasz, co jestem skłonna ci dać? Roześmiałam się. Zabrzmiało to gorzko. Sarkastycznie. Trochę obłąkańczo. Ale policzki mnie piekły. Dosłownie płonęły. Przez to, jak blisko stał, przez to, że widziałam każdy detal jego klatki piersiowej... te mięśnie brzucha, te ramiona, tę bliznę nad brwią, która sprawiała, że wyglądał na niebezpiecznego, a nie idealnego... a moje ciało zdradzało mnie w sposób, o którym wolałam nie myśleć. Kiedy zmusiłam się, by znów spojrzeć mu w oczy, coś w jego wyrazie twarzy wywróciło wszystko do góry nogami. – Rhys Kincaid. Krew ścięła mi się w żyłach. Każdy mięsień mojego ciała zesztywniał. – Co właśnie powiedziałeś? – Rhys Kincaid. – Spokojnie. Jakby komentował pogodę. – Wiem o nim. O waszym związku. O tym, że zdradzał cię z moją siostrą. Że wykorzystywał cię przez dwa lata, a potem porzucił, jakbyś była nikim. Pokój zawirował. Skąd, do cholery, wiedział o Rhysie? O tym wszystkim? Czy to była jakaś chora gra? Czy to Rhys go tu przysłał? Czy mój przyrodni brat brał w tym udział? – A ty kim jesteś? Ekipą sprzątającą? Jesteś tu, żeby... co, zmyć plamę, którą zostawił po sobie Rhys? Upewnić się, że biedna, żałosna była dziewczyna nie narobi mu wstydu? Uniósł brew. Rozbawiony. Jakby cała ta sytuacja dostarczała mu rozrywki. – Czy to Rhys cię przysłał? – Zrobiłam teraz krok do przodu, nie potrafiłam się powstrzymać, gniew wziął górę nad instynktem samozachowawczym. – Żeby upewnić się, że będę trzymać się z dala od jego gierek? Declan też bierze w tym udział? Czy to jakiś chory żart, w którym wszyscy śmieją się z dziewczyny na tyle głupiej, by wierzyć, że chłopak ją kochał? To nie było pytanie. To było oskarżenie. A to, jak wygięły się usta Kaelena – jakby czerpał z tego przyjemność, z mojego zdezorientowania, mojego gniewu, z tego, jak rozpadałam się na kawałki prosto przed nim – sprawiło, że miałam ochotę uderzyć go w twarz. Albo go pocałować. Nie byłam pewna, który impuls jest silniejszy, i to przerażało mnie bardziej niż cokolwiek innego. – Rhys Kincaid nie ma w tej chwili żadnego znaczenia dla tego, co dzieje się między nami. – Jego głos stał się niższy. – Ale mam propozycję. Zamrugałam. – Propozycję. – Tak. – Od zupełnie obcego faceta, który jakimś cudem wie wszystko o moim nieudanym związku i kazał mnie zaciągnąć do pokoju pod fałszywym pretekstem. Jego usta drgnęły. – Kiedy tak to ujmujesz, brzmi to źle. – Bo to jest złe. – Wysłuchaj mnie. – Z jakiej racji? – Ale nie ruszyłam się z miejsca. Nie odeszłam. Bo choć bardzo tego chciałam, choć każda logiczna część mojego mózgu krzyczała, żebym uciekała, nie potrafiłam. Musiałam wiedzieć, czego chce. Skąd wie o Rhysie. Co, do diabła, tu się działo. Zrobił kolejny krok w moją stronę. Wstrzymałam oddech. Chciałam się cofnąć. Chciałam stworzyć między nami dystans. Ale moje plecy uderzyły o ścianę i z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że przez cały czas się cofałam, nawet tego nie zauważając. Szlag by to. – Umawiaj się ze mną. Te słowa zawisły w powietrzu między nami. Zamrugałam. Raz. Drugi. – Co? – Bądź moją partnerką. Publicznie. Będziemy razem chodzić na eventy. Zbudujemy twój wizerunek. Sprawimy, że Rhys Kincaid pożałuje każdej najdrobniejszej decyzji, jaką kiedykolwiek podjął w swoim żałosnym życiu. Mój mózg się zaciął. Zatrzymał. Spróbował się zrestartować i poniósł porażkę. – Chcesz, żebym... – Nie potrafiłam nawet dokończyć zdania. – Umawiała się z tobą. – Tak. – Żebym udawała twoją dziewczynę. – Czy to ma znaczenie, że to będzie udawane? – Przechylił głowę, a ten ruch sprawił, że zauważyłam, jak blisko stał. Zbyt blisko. Niewystarczająco blisko. – Rezultat jest ten sam. Rhys cierpi. Ty idziesz naprzód, wyglądając, jakbyś zamieniła go na lepszy model. Wszyscy wygrywają. Gapiłam się na niego. Mówił poważnie. Ten mężczyzna – ten nieznajomy, który wyglądał, jakby wyszedł prosto z moich najbardziej nieprzyzwoitych fantazji – stał tu i prosił, żebym udawała jego dziewczynę, by wzbudzić zazdrość mojego byłego. Jakby to było normalne. Jakby ludzie robili to na co dzień. – Dlaczego? – Mój głos się załamał. – Dlaczego miałbyś tego chcieć? Nie znasz mnie. Nic nie jesteś mi winien. Więc dlaczego, do cholery, miałbyś proponować, żebyśmy... żebyśmy... – Bo to mi też przyniesie korzyści. To mnie zatrzymało. Elementy układanki próbowały dopasować się do siebie w moim zdezorientowanym, przytłoczonym mózgu. – W jaki sposób? Jego wyraz twarzy się zmienił. Coś mroczniejszego przemknęło po jego obliczu, coś, co sprawiło, że włoski na moich ramionach stanęły dęba. – Powiedzmy po prostu, że Rhys Kincaid i ja mamy niedokończone sprawy. A obecność ciebie u mojego boku przyspiesza pewne plany, które wprawiłem w ruch. – Plany. – Powtórzyłam to słowo, jakby miało nabrać sensu, jeśli wypowiem je na głos. – Jakie plany? – Tego rodzaju, których nie zamierzam ci wyjaśniać. – Oczywiście, że nie. – Roześmiałam się, ostro i bez cienia rozbawienia. – Więc chcesz, żebym zgodziła się na udawany związek z tobą – zupełnie obcym facetem – z powodów, których nie zamierzasz mi wyjawić, po to, by zemścić się na byłym, o którym staram się zapomnieć, podczas gdy ty będziesz mnie wykorzystywał do jakiegoś tajemniczego planu związanego z Rhysem, o którym mi nie powiesz. – Kiedy tak to ujmujesz... – Brzmi to jak szaleństwo. Bo to jest szaleństwo. Zrobił kolejny krok. I tym razem, kiedy spróbowałam się cofnąć, nie było już dokąd uciec. Ściana była tuż za mną. On był tuż przede mną. Zamykał mnie w klatce, nawet mnie nie dotykając, i jakimś cudem to było jeszcze gorsze, bo czułam bijący od niego żar. – Pomyśl o tym, Claro. – Jego głos był teraz ledwie szeptem. Intymny. Jakbyśmy byli jedynymi dwiema osobami na świecie. – Na każde wydarzenie wchodzisz pod moim ramię. Wszędzie fotografowie. Media społecznościowe szaleją. A Rhys to wszystko widzi. Widzi, że ruszyłaś naprzód. Widzi cię z kimś lepszym. Z kimś, na punkcie kogo ma obsesję od... co to ja słyszałem? Od pięciu lat. Coś zabiło mocniej w mojej piersi. Moje oczy lekko się rozszerzyły na to wyznanie. – Wiesz o jego obsesji na twoim punkcie? – Wiem wszystko o Rhysie Kincaidzie. – Jego oczy wbiły się w moje, a ja nie potrafiłam odwrócić wzroku, chociaż bardzo tego chciałam. – Łącznie z tym, co ci zrobił. – W takim razie wiesz, że staram się iść naprzód. Zapomnieć o nim. A nie grać w gierki. – To nie jest gra. – Przysunął się. Tylko nieznacznie. Tylko na tyle, bym mogła policzyć jego rzęsy, gdybym chciała. – To jest władza, Claro. Przejmujesz kontrolę nad narracją. Pokazujesz jemu i wszystkim innym, że nie jesteś dziewczyną, którą można tak po prostu odrzucić. Jesteś kimś, na kogo od samego początku nie zasługiwał. Boże, był w tym dobry. Jego słowa oplotły mnie niczym pułapka. Jakby dokładnie wiedział, co powiedzieć, by brzmiało to kusząco, bym chciała się zgodzić, mimo że każda racjonalna część mojego mózgu krzyczała, że to okropny pomysł. A najgorsze? To działało. Potrafiłam to sobie wyobrazić. Wkraczam na tę arenę u boku Kaelena Vossa. Błyskają flesze. Twarz Rhysa na mój widok. Szok. Zazdrość. Żal. To byłoby takie wspaniałe uczucie. Ale... – Co ty tak naprawdę z tego masz? – zapytałam, zmuszając się, by zignorować to gorąco, tę bliskość i sposób, w jaki jego oczy sprawiały, że zapominałam, jak się myśli. – Bo nie kupuję wymówki o „niedokończonych sprawach”. Jest w tym coś jeszcze. Więc co to takiego? Czego tak naprawdę ode mnie chcesz? Zacisnął szczękę. Przez chwilę myślałam, że nie odpowie. Że wymiga się od odpowiedzi, zmieni temat albo zrobi to, co robią potężni mężczyźni, gdy nie chcą oddać kontroli. A potem się uśmiechnął. Powoli. Niebezpiecznie. Był to ten rodzaj uśmiechu, który przywodził na myśl wilki, ofiary i rzeczy, które wyglądały pięknie, dopóki nie ukąsiły.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: Perspektywa Clary – Gorzka gra kapitana | Czytaj powieści online na beletrystyka