Rozdział 75: PERSPEKTYWA KAELENA
Klub wyścigowy był czymś więcej niż tylko klubem.
Był katedrą, którą wzniosłem dla prędkości i grzechu, wykutą w opuszczonej stacji metra trzy poziomy pod Seattle – na tyle głęboko, że gliny nigdy tu nie wściubiały nosa, a dźwięk nie docierał do nikogo, kogo mogłoby to w ogóle obchodzić.
Kupiłem tę nieruchomość jedenaście lat temu przez firmę krzak – kiedy miałem d
















