Rozdział 59: Perspektywa Clary
W tej samej chwili, gdy weszłam do sali, Declan szedł tuż u mego boku.
Pojawił się wcześniej w moim mieszkaniu – nieproszony, jakimś cudem znając mój adres, mimo że nigdy mu go nie podawałam. Pewnie dostał go od mamy. Nalegał, żebym poszła z nim na to przyjęcie, a ja zasypałam go wszelkimi wymówkami, jakie tylko przyszły mi do głowy. Żadna z nich nie wystarczyła, by
















