– Musisz się tego pozbyć… – powiedział nagle Julian.
– Co? – Sienna zmarszczyła brwi, a jej twarz wykrzywiła się w niedowierzaniu. – Co ty… chcesz, żebym to usunęła? – Dlaczego mówił tak, jakby w jej wnętrzu nie było dziecka, lecz jakiś śmieć, który można wyrzucić w dowolnej chwili? – Chcesz, żebym to usunęła? – zaśmiała się krótko, a w jej spojrzeniu malował się szok.
Spojrzał na nią groźnie. – N
















