Julian jęknął, podnosząc się do pozycji siedzącej; tępy ból w skroniach sprawiał, że jego głowa wydawała się cięższa niż zwykle. Mrużąc oczy przed delikatnym porannym światłem wpadającym przez zasłony, odruchowo sięgnął po szklankę wody na szafce nocnej. Jego palce zamarły w połowie drogi. Nie pamiętał, by ją tam stawiał.
Marszcząc brwi, chwycił szklankę i wziął niepewny łyk. Chłodna woda ukoiła s
















