— No wreszcie! — powiedziała Rosalind w chwili, gdy Sienna otworzyła drzwi. W jej głosie słychać było irytację, której Sienna nie mogła przeoczyć. — Pukałam i pukałam. Słyszałaś mnie w ogóle? Co robiłaś cały dzień? Nie mów mi, że dopiero wstałaś.
— Potrzebujesz czegoś? — Grymas na twarzy Sienny pogłębił się, wykrzywiając jej rysy w coś nie do poznania, coś brzydkiego.
Rosalind zignorowała pytanie
















