— Mamo, nie musiałaś tu przyjeżdżać. Poradzę sobie z tym — powiedział Julian, odchylając się na krześle.
— Poradzisz sobie? — Cecelia parsknęła, krzyżując nogi i sadowiąc się na kanapie w gabinecie Juliana. — Czy to dlatego Elle wciąż tu nie ma? Wiesz przecież, że mogłaby odejść z tej firmy — i od ciebie — gdyby tylko zechciała, prawda?
Julian westchnął, masując skronie. — Mamo, czy ja naprawdę je
















