Elara
Nie mogłam wydusić słowa, patrząc w te znajome zielone oczy. Kaelen pachniał swoim zwyczajowym zapachem połączonym ze świeżym potem i ziemią, ale było tam coś jeszcze — metaliczna woń zaschniętej krwi.
Czy był ranny? Czy ja byłam ranna?
Nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, bo Lucius, stojąc za mną i otrzepując siano z koszuli, zapytał: — Co tu się, do diabła, stało?
Twarz Kaelena, która
















