Mój ostatni rok jako twoja Luna

Mój ostatni rok jako twoja Luna

Autor: Anya Moreau

Rozdział 4: Popołudniowa drzemka
Autor: Anya Moreau
5 cze 2026
Perspektywa Elary Zostawiłam Garreta i Sloane stojących w ogrodzie. Nie obejrzałam się za siebie, choć czułam ich zszokowane spojrzenia. Myśl o tym, że dwoje moich największych utrapień zostało wprawionych w osłupienie moimi czynami, wywołała uśmiech na mojej twarzy. Teraz pozostała mi jeszcze jedna osoba, którą musiałam wytrącić z równowagi: Kaelen. Ruszyłam do środka, uznając, że drzemka rzeczywiście brzmi cudownie po poranku, który do tej pory przeżyłam. Mój apartament znajdował się na samym końcu zachodniego skrzydła rezydencji, dobre pięć minut drogi przez labirynt korytarzy. Kiedy w końcu dotarłam do swoich pokojów i weszłam do środka, zawahałam się, patrząc na małe łóżko wepchnięte w kąt. Nie mogłam powstrzymać się od skrzywienia na ten widok. Mój pokój był mały i nieznaczący — w zasadzie nieco lepszy pokój gościnny. Był dobrze urządzony i przytulny — małe łóżko z ręcznie robioną narzutą, mała łazienka i biurko pod oknem — ale z pewnością nie godny Luny. Powinnam była mieć dość godności, by przez te wszystkie lata dzielić pokój z Kaelenem, ale kiedy wypchnął mnie tak daleko od swojej sypialni, jak to tylko możliwe, nie kłóciłam się. Przyjęłam to z uśmiechem, a nawet mu podziękowałam, jakby traktowanie mnie jak gościa we własnym domu było czymś, za co powinnam być wdzięczna. A co gorsza, mój układ sypialny nie uszedł uwadze nikogo. Służba domowa mogła nie zdawać sobie sprawy, że Kaelen i ja nigdy nie byliśmy ze sobą blisko, ale na pewno wiedzieli, że on mnie nie lubi. Często słyszałam, jak o tym plotkują, szepcząc i chichocząc z mojego upokorzenia. Mówili, że jestem niczym lepszym niż kochanka, że nie mam nawet szacunku własnego męża. Mieli rację. Ta myśl sprawiła, że poczułam w żołądku nieprzyjemny skurcz. Teraz, gdy śmierć była tak blisko, że czułam jej smak, serce mi pękało na myśl, że spędziłam tyle lat, ograniczając samą siebie. Liora miała rację; jeśli chciałam żyć, musiałam się zmienić. I nawet jeśli to przeżyję, muszę potem być wierna sobie. Nie mogłam znieść myśli o marnowaniu kolejnych dni na pozwalanie, by mnie wykorzystywano i źle traktowano. Podjęłam wtedy decyzję; nie będę spać w tym pokoju. Nie, pójdę tam, gdzie powinnam była pójść dawno temu. Bez wahania odwróciłam się na pięcie i wyszłam z pokoju, kierując się korytarzem. Im bardziej zbliżałam się do apartamentów Kaelena, tym więcej osób obracało za mną głowy. Ale trzymałam głowę wysoko i szłam pewnie, nie pozwalając nikomu się zatrzymać. Bogini, nawet oświetlenie i wystrój były lepsze we wschodnim skrzydle. Ozdobne świetliki rzucały skomplikowane wzory na marmurowe podłogi, a ściany zdobiły portrety Alf i Lun z dawnych lat. Pomyśleć, że spędziłam tyle lat, unikając tej strony rezydencji... — L-Luno? — Z pokoju Kaelena wyszła młoda służąca ze stosem prześcieradeł w ramionach. Dygnęła na mój widok, choć na jej twarzy malowało się wyraźne zdziwienie. — Alfy Kaelena nie ma w pokoju, jeśli go pani szuka. — Nie szukam go. — Po prostu gestem kazała jej się odsunąć, co po chwili wahania uczyniła. Wiedziałam, że uważa za dziwne moje wejście do pokoju Kaelena, skoro nigdy wcześniej tego nie robiłam, zwłaszcza pod jego nieobecność. Ale byłam Luną, czy to się komuś podobało, czy nie. Mogłam chodzić, gdzie chciałam. Biorąc głęboki oddech, przekręciłam gałkę i otworzyłam drzwi. Zapach Kaelena uderzył we mnie, gdy weszłam do przyciemnionego pokoju. Zasłony były zaciągnięte, pogrążając pomieszczenie w półmroku, więc moje oczy potrzebowały chwili, by przywyknąć. Ale kiedy to nastąpiło, uświadomiłam sobie ogrom tej przestrzeni — wysokie sufity, duża główna sypialnia z mniejszym przedpokojem i ogromną łazienką. Wielkie łóżko z baldachimem dominowało w głównej części, świeżo zasłane czystą pościelą i stosem miękkich poduszek. W przedpokoju znajdowała się wygodna strefa wypoczynkowa z kominkiem, kanapą i dwoma fotelami. Kaelen nie potrzebował tutaj biurka, skoro miał własny gabinet — kolejny luksus, którego mi odmówiono, mimo że w rezydencji było mnóstwo wolnych pokoi — ale miejsca było dość. A łazienka... była jak ze snu. Wanna wpuszczona w podłogę wielkości małego basenu. Prysznic z kryształowymi drzwiami, które łapały światło. I wszystkie kosmetyki, jakich można było zapragnąć. Czując przypływ mściwości, postanowiłam w pełni wykorzystać tę przestrzeń. Zaczęłam od luksusowej kąpieli, podczas której użyłam wszystkich kosmetyków, na jakie miałam ochotę, opróżniając nawet niektóre butelki balsamów i mydeł. Rozpieszczałam się przez dłuższą chwilę, dbając o każdy centymetr ciała, a nawet użyłam drogich kosmetyków Kaelena do zrobienia maseczki. Potem, gdy już wyschłam, weszłam do jego wielkiej garderoby i zaczęłam przeglądać ubrania. Posiadał głównie garnitury — kilka z nich ściągnęłam z wieszaków i rzuciłam na podłogę dla lepszego efektu — ale znalazłam puszysty szlafrok, który był niesamowicie miękki pod palcami i założyłam go. Miękki materiał sprawiał wrażenie, jakbym była otulona grubym owczym runem. Uśmiechając się jak idiotka, podbiegłam do łóżka i odrzuciłam kołdrę. Wślizgnęłam się do środka i wtuliłam w koce, wydając z siebie cichy okrzyk zachwytu na widok miękkich poduszek i jedwabistej pościeli. Tak... tak właśnie powinna żyć Luna. Kaelen bez wątpienia będzie wściekły, gdy dowie się, że byłam w jego pokoju — a zamierzałam, żeby się dowiedział — ale o to właśnie chodziło. A jeśli przy okazji mogłam po raz pierwszy w życiu świetnie się bawić, pracując nad tym, by zmusić go do rozwodu... To tym lepiej. Wkrótce moje powieki zaczęły robić się ciężkie i sen mnie zmorzył. ... Obudził mnie znajomy zapach: burbon i dym z ogniska. Kaelen. Wstrzymując oddech, uchyliłam oczy na tyle, by zobaczyć go stojącego przed lustrem, odwróconego do mnie plecami. Moje oczy rozszerzyły się nieco, gdy przyzwyczaiły się do przyćmionego światła i zdałam sobie sprawę, że jest bez koszulki, w trakcie ubierania się. Przez chwilę pozwoliłam sobie po prostu go obserwować. Nigdy wcześniej nie widziałam Kaelena bez koszulki i choć wiedziałam, że jest umięśniony i dobrze zbudowany, to... To było coś innego. Pociąg fizyczny, który poczułam na widok jego szerokich ramion i umięśnionych pleców, był natychmiastowy i intensywny. Mimo mojej dwuznacznej sytuacji, złapałam się na tym, że błądzę wzrokiem po jego sylwetce, delektując się sposobem, w jaki jego talia zwężała się, aż znikała w eleganckich czarnych spodniach. A jego tyłek... Czy to był ten okaz, który mógłby należeć do mnie, gdyby tylko on nie był tak okrutny? Czy to był mężczyzna, z którym mogłam dzielić łóżko przez te wszystkie lata? — Zakładam, że wyspałaś się wystarczająco, skoro teraz nie śpisz i gapisz się na moje ciało. Dźwięk jego głosu wyrwał mnie z zadumy, a moja twarz natychmiast spłonęła rumieńcem. Usiadłam gwałtownie, czując się nagle bardziej speszona, niż powinnam — w końcu sama wybrałam to miejsce i jego pokój, by go rozzłościć, a teraz, gdy tu był, czułam się niezręcznie i głupio. Kaelen odwrócił się, marszcząc brwi. Bogini, z przodu prezentował się jeszcze bardziej imponująco niż z tyłu. — Dlaczego tak bardzo pragniesz bliskości ze mną? — zapytał. Kiedy mówił, jego wzrok powędrował niżej, a ja z przerażeniem zdałam sobie sprawę, że szlafrok się rozchylił, odsłaniając jedną nagą pierś z sutkiem stężałym od chłodnego powietrza. Syknęłam i szybko zakryłam szlafrok, ale było już za późno. Widział wszystko. Moja twarz poczerwieniała jeszcze bardziej i poruszyłam się, przygotowując do wstania. Ale Kaelen błyskawicznie ruszył w moją stronę. Zanim zdążyłam zareagować, przycisnął mnie z powrotem do łóżka, trzymając za nadgarstki. Jednym kolanem zahaczył o materac i odepchnął moje lewe udo na bok, by móc uklęknąć między moimi nogami. Czułam się bardziej obnażona niż kiedykolwiek wcześniej, gdy tak mnie trzymał, patrząc na mnie z góry. Nie mogłam się poruszyć pod ciężarem Kaelena. Trzymał moje nadgarstki mocno, dociskając je do łóżka, i wpatrywał się we mnie. Ale nie patrzył na mnie tak, jak normalny mąż patrzy na żonę. W tych zielonych oczach czaiła się nienawiść. — Bycie słodką i niewinną nie zadziałało, więc teraz próbujesz nowych taktyk, żeby mnie uwieść, co? — Jego wzrok spoczął z niesmakiem na moim obojczyku. — Nawet wślizgnęłaś się do mojego łóżka i założyłaś mój szlafrok bez pozwolenia. Jak dziwka. Gniew zalał mnie tak nagle i gorąco, że prawie wybuchnęłam śmiechem. — Przejrzałeś mnie — zagruchałam, nieco się uspokajając. — Jak ci się podoba mój nowy styl? Wygląda na to, że przykuł twoją uwagę, więc muszę robić coś dobrze. Niski warkot wydobył się z jego piersi, a ja nie mogłam powstrzymać uśmiechu, wiedząc, że moje słowa trafiły w cel. — Jeśli taka właśnie jesteś naprawdę — powiedział — to powinnaś wiedzieć, że to dokładnie taki typ osoby, której nienawidzę. Dobrze, pomyślałam gorzko. Wiedziałam, że Kaelen zawsze nienawidził takich kobiet i miałam nadzieję, że to sprawi, iż znienawidzi mnie jeszcze bardziej. Im szybciej będę miała to za sobą, tym lepiej. Nie zostało mi przecież wiele czasu. — Cóż, jestem dokładnie taką osobą. — Uniosłam głowę na tyle, by mój oddech omiótł jego szyję, gdy szepnęłam mu do ucha: — Ale jeśli teraz mnie odrzucisz, nie będziesz musiał już więcej się ze mną użerać. Kaelen zesztywniał. Prawie miałam nadzieję, że po prostu to zrobi teraz, wypowie te słowa i zakończy to wszystko. Może to było zbyt optymistyczne z mojej strony sądzić, że pójdzie tak szybko, ale byłam zdesperowana. On jednak nie wypowiedział tych słów ani mnie nie puścił. A potem poczułam, jak coś zmienia się między nami. Więź partnerstwa. To był ledwie błysk, jak kilka iskier na końcu przewodu pod napięciem, ale czułam to — słabą falę wzajemnego przyciągania, przyspieszone tętno, sposób, w jaki jego ciało subtelnie lgnęło do mojego. Jego krocze lekko naparło na moją nogę i poczułam, jak coś twardego i ciepłego drga w jego spodniach.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4: Popołudniowa drzemka – Mój ostatni rok jako twoja Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka