Elara
– Nie musisz nade mną tak skakać – zaprotestowałam, gdy Liora poprawiała kolejną poduszkę za moimi plecami. – Nie umieram.
Jeszcze nie, w każdym razie. Technicznie. Poniekąd. Może to nie było najlepsze sformułowanie.
Liora pojawiła się wcześnie rano z walizką pełną moich rzeczy – ubrań, książek, mojego ulubionego koca z domu, a nawet waniliowego balsamu do rąk. Przez całe rano krzątała się p
















