Giselle
Ostrożnie odwinęłam mały, foliowy papierek. Delikatny zapach miodu i mięty uwolnił się, gdy wyciągnęłam z dłoni jednego cukierka. Uśmiechając się, pochyliłam się do przodu i zaoferowałam go Vane'owi.
– Bracie, proszę.
Spojrzał na moją dłoń, unosząc jedną brew. Jego oczy były bystre jak zawsze, ale nie drgnęłam. Utrzymałam uśmiech na twarzy. – Poprosiłam Lię, żeby je zrobiła – wyjaśniłam ł














