Kaelia
Ronan wpatrywał się we mnie, jakby naprawdę nie wierzył w to, co przed chwilą usłyszał. Na ułamek sekundy jego kroki zwolniły, a spojrzenie stało się ostre, jakby próbował ocenić, czy naprawdę wypowiedziałam do niego te słowa – czy właśnie potraktowałam alfę, budzącego postrach na całym kontynencie dowódcę, jak maskotkę mającą zapewnić mi rozrywkę.
Cisza między nami trwała zaledwie chwilę,
















