Kaelia
Na dziedzińcu zapadła cisza tak ciężka, że nawet wiatr wydawał się ogłuszający. Wszystkie oczy były zwrócone na mnie i na Caiusa.
Jego słowa zawisły w powietrzu. Twarze wokół nas tężały z niedowierzania, szoku i oburzenia, gdy w tłumie zaczął szerzyć się szmer. Lecz najbardziej wymowny był wyraz twarzy Giselle. Wyglądała, jakby została otruta – z szeroko otwartymi oczami, rozchylonymi usta














