Kaelia
Spojrzałam na dłoń Caiusa zaciśniętą wokół mojego nadgarstka z absolutną obojętnością, pozwalając mu ciągnąć mnie za sobą, jakbym nic nie ważyła. Żwirowa ścieżka pod naszymi stopami mknęła przed oczami, gdy szedł długimi, wściekłymi krokami. Trzymał mnie mocno, ale się nie szarpałam.
To nie miało sensu. Jego gniew nie był czymś, czemu chciałoby mi się opierać, a ból – jeśli w ogóle można t














